Od trzech dni znamy oficjalne ceny Grand Theft Auto VI. Natychmiast niemalże rozpętała się wielka gównoburza o tym, że
polscy gracze są wykorzystywani najbardziej. Od rana kilkanaście poważnych portali dziennikarskich, w tym na przykład
GryOnline piszą śmiało nic niewarte artykuły, opierając się na tej samej jednej grafice, która od kilku dni krąży po
internecie. Prawdopodobnie nie zdziwi Was, gdy powiem wprost: ta grafika manipuluje danymi.
Dwie rzeczy w życiu są pewne: śmierć i…
Od kilku dni lata po internecie tabelka (wrzucona poniżej), porównująca koszty gry GTA VI w różnych krajach. Z
perspektywy analizy porównawczej, tabela ta jest po prostu porównywaniem jabłek z gruszkami. Bardziej bezpośrednio,
porównywanie ceny w złotówkach, bezpośrednio do ceny dolarach jest albo błogą nieświadomością, lub (zdecydowanie
pewniej) manipulacją, mającą na celu wywołać zagorzałe dyskusje i kliknięcia.

Cena podawana w USA to cena netto, bez podatku, ponieważ tak się je podaje w Stanach Zjednoczonych. Wynika to z
komfortu porównywania cen końcowych. W amerykańskich sklepach, ceny produktów na półkach są cenami netto. Do tych cen,
przy kasie zostanie doliczony jeszcze tzw. Sales Tax, a więc kwota, którą zapłacisz w typowym Wallmarcie, zawsze będzie
większa niż ta zsumowana na podstawie etykiet. Sales Tax jest różny w zależności od stanu, konkretnego hrabstwa,
kategorii produktu, fazy księżyca i kilku innych generalnie ciężkich czynników do skrócenia w opowieści czynników. Nie
mniej, sumarycznie waha się on między ~5 a ~11% kwoty zakupu (z drobnymi wyjątkami). Użytkownik, kupując grę w sklepie,
zapłaci więc przy kasie więcej, niż widział na półce. Więcej niż przedstawia to dystrybutor oraz więcej niż przedstawia
to rzeczona tabela powyżej. Użytkownik, który kupuje grę online, zobaczy początkowo kwotę netto. Gdy poda swoje dane KYC
(know-your-customer, wymagane przy każdej transakcji), wówczas na podstawie wprowadzonego adresu zostanie przeliczona
kwota końcowa brutto.
W Europie nie mamy bezpośredniego odpowiednika Sales Tax. W zamian niego płacimy podatek VAT, a ten w tej tabelce jest
już wliczony, ponieważ w całej Europie przywykliśmy do operowania jedynie kwotami brutto. Stawki podatku VAT w Europie
są różne (17-26%), stąd też kolejne wahanie ceny. Na koniec wydawca gry zaokrągla cenę do najbliższej pełnej wartości,
czyli np 342.54 złote zostanie zaokrąglone do 349,00 zł: bo ładniej wygląda marketingowo. Jest to standardowa praktyka
(niczym DYSK TYSIONC słyszane przez kilkanaście lat w radiu i telewizji). Jeżeli chcemy więc uczciwie porównywać, w
tabelce przy naszej fladze powinna znaleźć się kwota 268,73 zł (kwota netto) - wówczas okaże się, że w Polsce
zapłacimy… 71$, a więc mniej niż mieszkańcy USA. Wow. Czyli jak zwykle, wywołaliśmy burzę, oburzając się o
zmanipulowane dane, a uczciwe porównanie pokazuje coś zupełnie przeciwnego. O ile jeszcze takich manipulacji się
dzisiaj oburzymy?
Siła nabywcza pieniądza
Czasami jednak to porównanie idzie w inną stronę: porównania siły nabywczej. Tak, siła nabywcza w Polsce jest nadal
niższa niż w dużo starszych i lepiej rozwiniętych gospodarkach zachodnich. Wynika to z bardzo wielu czynników, których
opis jest również zdecydowanie zbyt skomplikowany na krótki, blogowy post i zdecydowanie poza moimi kompetencjami.
Sytuacja ta jednak się zmienia, na naszą bardzo dużą korzyść. Porównam to na najprostszym, powiązanym przykładzie:
dzisiaj edycja DELUXE gry kosztuje ~1/12 najniższej krajowej (429 zł). W 2013 roku edycja deluxe poprzedniej wersji
gry kosztowała ~1/5 najniższej krajowej (250 zł w dniu premiery) - czyli jej zakup był dużo bardziej obciążający dla
przeciętnego portfela, niż jest dzisiaj.
Szaleństwem (lub ekonomicznym analfabetyzmem) jest oczekiwać, że gra będzie tańsza w Polsce, ponieważ… mniej
zarabiamy. Pójdź do sklepu AGD i powiedz, że lodówka powinna być dwa razy tańsza, bo Niemiec zarabia dwa razy więcej i
płaci podobną kwotę przy kasie (potem odkryj jeszcze, że płaci 19% VAT (zamiast 23% w Polsce), jakby zupełnie pomijając,
z czego to wynika). Rynek nie działa w ten sposób.
Dzięki temu, że nasza gospodarka jest jedną z najszybciej rosnących na świecie, w 2026 roku zakup najnowszego GTA jest
dla nas znacznie mniejszym obciążeniem finansowym, niż był on w 2013 roku. Czy gry ogółem są drogie? Nie wiem, to
zawsze było i będzie subiektywne odczucie. Jestem jednak pewien, że coraz rzadziej weryfikujemy informacje, a coraz
częściej bezmyślnie ją powielamy. Jako pojedyńczy ludzie, możemy jedynie dokładniej sprawdzać wszystko, co próbuje w nas
wzbudzić emocje. Największe rozczarowanie napędzają mi w tym momencie redaktorzy portali internetowych, których rolą,
których powołaniem i wręcz kryterium etycznym powinien być debunk manipulacji, a nie jej powielanie. Niestety, pogoń za
krzykliwym nagłówkiem i sekundami atencji użytkowników, jest ważniejszy i “usprawiedliwiony”.